Luty - Marzec

Szybko mija zimy pora
Luty zbiera śnieg do wora
Słupek rtęci w górę skacze
Niebo deszczem trochę płaczeTo za lutym co iść musi
Chociaż praca wciąż go kusi
Lecz już Marzec w bramie czyha
Palcem grozi – Luty wzdycha
Rusza w końcu w inne strony
A tuż za nim czarne wrony
Idą razem w Kraj Północy
Gdzie biel śniegu kłuje w oczy

Wreszcie wkracza zmienny Marzec
Ciągle miesza w wielkim garze
Sypie śniegiem, deszczem leje
I z uciechy wciąż się śmiejeMówi sobie coś pod nosem
A z kieszeni sypie mrozem:
Wszystkim jeszcze zimy dodam
Słonce dobrze w chmurę schowam
Piesi w śniegu będą gonić
Z mrozu zęby zaczną dzwonić
Dmuchnę sobie wiatrem srogim
Zaspy zrobię w poprzek drogi
Całej ziemi dam się w skórę
Bo pomysłów mam już furę
A na koniec ześlę ciepło
I na dworze będzie piekło
Śniegi spłyną strugą wody
Porozpuszczam wszelkie lodyNiechaj wiedzą żem jest Marzec
I że ze mnie żaden starzec
Po to mieszam w mym miesiącu
Żeby lato było w słońcu