Patrzę na ludzi
upływem czasu znaczonych
o rysach twarzy
ostrych z bólu
co z walki o sens istnienia zrodzony
z bruzdami zmęczenia
rozoranych tęsknotą za miłością
żarem serca bijącą
z garbem przeszłości
ze szczęściem i nieszczęściem
co z oczu wygląda
i łzą obmywającą rany
zadanych językiem zjadliwym
I myślę
o dniach minionych
gdy dziećmi byli
żyjąc z nieświadomością
tego co jutro przyniesie