Wieczny odpoczynek

Płomyk delikatny
w cmentarnej mgle jak robaczek świętojański
ze smutkiem co łzą powolutku kapie igra
w szklanym naczyniu zamknięty
czerwienią żalu kamienny krajobraz rozświetla
migającym blaskiem całuje co rusz


płatki chryzantem mrozem pomarszczone
szeptem o przemijalności życia mówi
lecz nadzieję budzi na wieczność
co jest duszy rzeczywistością


duchy zmarłych
z kropelkami mgły jedność stanowią
wiatrem trącane oblicze zmieniają
w niemym tańcu bliskich tęsknie obejmują
miłość rozstania
w modlitewnej mantrze
„wieczny odpoczynek racz im dać Panie”
przypomina bez końcagdy noc przychodzi
światełko gaśnie
grobowa cisza mrokiem nasączona
wspomnienia w snach rodzi