Słońce co po niebie chodzi
rankiem zdobi się w klejnoty
i po srebrnej rosie brodzi
by ochłodzić swoje stopy
Krągłe lico złotem stroi
żółtym blaskiem ostro świeci
świat przyrody ciepłem koi
moc radości w sercach nieci
Przed południem pnie się górę
by z wysoka słać promienie
co prześwietlą każdą chmurę
która marzy rzucać cienie
Gdy godziny dnia mijają
słońce umęczone pracą
ciepła mniej promienie dają
i swój blask powoli tracą
Kiedy zachód drzwi otwiera
słońce sypie żar czerwieni
do odejścia się zabiera
lecz swą barwą niebo mieni