W bocznej kaplicy starego kościoła
na postumencie drewnianym przez korniki zjedzonym
święty Antoni stoi
włosów niewiele ma na głowie
a te co zostały
jak wata na patyku
kręcone takie
siwizną kurzu przyprószone
na lewej ręce księgę świętą trzyma
W bocznej kaplicy starego kościoła
na postumencie drewnianym przez korniki zjedzonym
święty Antoni stoi
włosów niewiele ma na głowie
a te co zostały
jak wata na patyku
kręcone takie
siwizną kurzu przyprószone
na lewej ręce księgę świętą trzyma
Ubrała się jesień
w paletę barw
deszczowej tęczy
i przechodzi przez świat
wdzięcząc się w słońcu
czerwonym od wiatru
ze sznurami korali
z pereł porannej rosy
Idzie jesień
z pędzlem kolorowym
po drodze
liście drzew maluje
żółcią
czerwienią
i brązem
wczesnym mrokiem
goni słońce
na drugą stronę świata
Układać życie
z sensem
od świtu do nocy
i noc całą
jak z klocków drewnianych
dziecięce dłonie
domy budują
jak maleńki kamyk
w mozaikę włożony
znajduje swe miejsce
Ziemio Święta
jak stąpać po tobie w sandałach
cywilizacją przepychu zbrukanych
jak boso chodzić
gdy nogi na utarte ścieżki zła prowadzą