W wieczornej ciszy
gdy sen dotyka
życiem zmęczonych
szept gwiazd można usłyszeć
opowiadają o marzeniach
szeptanych przez zakochanych
którzy myśleli
że nikt ich nie słyszy
W wieczornej ciszy
gdy sen dotyka
życiem zmęczonych
szept gwiazd można usłyszeć
opowiadają o marzeniach
szeptanych przez zakochanych
którzy myśleli
że nikt ich nie słyszy
Tylko w bajce
przejść można z kosmatego świata
gdzie
wilki w owczej skórze chodzą
śmiech jest klejnotem fałszywym
pocałunek judaszowym wspomnieniem
mowa sykiem węża
przez drzwi czarodziejskiej szafy
do świata
Dzień się budzi
blasku słońca igraniem
słodkim ptaków śpiewaniem
złotej rosy szeptaniem
świerszcza w trawie cykaniem
wiejskiego kura pianiem
wietrzyka łaskotaniem
chmur na niebie bujaniem
Z pośpiechem człowiek goni
siebie po drodze gubiąc
z językiem jak krawat czerwony
z roztargnieniem jak dziura wielka
wpada wypada
i nigdy nie jest na czas
Wystarczy uśmiech jeden
maleńki chociaż
co światłem rozbłyśnie
i jutrzenką wschodzącą się stanie
by zamknąć smutek
na cztery spusty
raz na zawsze
i radość rozpalić
do czerwoności kochania
co latać pozwala
z rozwiniętymi skrzydłami
jak szybują ptaki po nieba oceanie